Menu Podstawowe

Menu Dodatkowe

Moje nowe doświadczenia i przemyślenia...


Podczas mityngów AA, wiele razy słyszałem, że komuś – do pewnego czasu – pokora myliła się z upokorzeniem. Sam to nawet powtarzałem. Wtedy wydawało mi się, że tak trzeba. Jednak wcale nie jestem przekonany, czy rzeczywiście temat pokory był, w jakikolwiek sposób, obecny w moim życiu przed uzależnieniem, lub w okresie, kiedy już nałogowo piłem. Pokora czy upokorzenie, zupełnie mnie wówczas nie interesowały. Bo i niby dlaczego miałbym się nad nimi jakoś specjalnie zastanawiać? Ale… tym razem chodzi mi o coś innego.



Pokora i upokorzenie


Z czasów terapii odwykowej, której zresztą zawdzięczam bardzo wiele, pamiętam powiedzenie: „o nic nie prosisz – nic nie dostajesz”. Alkoholik miał prosić o pomoc, błagać i żebrać o nią, bo jeśli tego nie robił, to najwyraźniej nie osiągnął jeszcze swojego dna, a w takim razie nie warto mu pomagać. Pomoc udzielana komuś, kto nie był gotów zrobić nieomalże wszystko, aby tylko zachować abstynencję, to był, z założenia, wysiłek i czas bezsensownie stracony. W tamtym okresie też mocno w to wierzyłem.

Minęły lata zanim zweryfikowałem swoje poglądy na ten temat. Bardzo mi w tym pomogli podopieczni. Pewnego razu odniosłem wrażenie, że jeden z nich oczekiwał, że będę rozpoznawał, śledził i rozbrajał mechanizmy uzależnienia, stosował jakieś techniki i procedury terapeutyczne, a zwłaszcza i szczególnie zmuszał go, by wiecznie mnie o coś prosił. Uważał, że świetnie by mu to pomogło w nauce pokory. Włos mi się zjeżył na głowie, ale właściwie dopiero wtedy zacząłem się tym zagadnieniom przyglądać poważniej, dopytywać, rozmawiać, konsultować…

Mam wiele szacunku dla swoich terapeutów i nieustająco większości z nich jestem wdzięczny, to jednak nie zmienia faktu, że relacja sponsor – podopieczny we Wspólnocie AA jest czymś zupełnie innym, niż terapeuta – klient w poradni odwykowej. Coś, co jest dobre i znakomicie się sprawdza na odwyku, nie musi być równie dobre w warunkach całkowicie różnych, zupełnie odmiennych.
Być może postawa proszalno-błagalna czyni podopiecznego bardziej podatnym i zdeterminowanym do takiego czy innego działania, ale co ze mną?! Sponsorowanie to służba! Jako sponsor nie robię mojemu podopiecznemu żadnej łaski, ani nie jestem jego szefem, czy panem...


Ciąg dalszy i dużo więcej w... moich książkach.



(Styczeń 2011)

alkoholik