Menu Podstawowe

Menu Dodatkowe

Moje nowe doświadczenia i przemyślenia...


Ktoś podrzucił mi temat „Samozadowolenie. Jestem trzeźwy i co dalej?” i pierwsze, co przyszło mi do głowy, to zdumienie – jak wielkie zmiany zaszły we Wspólnocie AA w Polsce w ciągu ostatniej dekady. Dziesięć lat temu (prawie) żaden z alkoholików nie odważyłby się głośno powiedzieć „wytrzeźwiałem”. Zalecaną, wskazaną i dobrze widzianą formą było – „trzeźwieję” i wiadomo było, że całe to trzeźwienie nigdy, z samego założenia, wręcz nie może zakończyć się – wytrzeźwieniem. Deklaracja typu „jestem trzeźwy”, ponad wszelką wątpliwość świadczyła o nawrocie choroby alkoholowej i po prostu wyraźnej chęci napicia się; co do tego nie było wtedy wątpliwości.
Przypominam też sobie, że kiedy podczas mityngu AA powiedziałem o sobie, że jestem trzeźwy, że w chwili obecnej alkohol nie stanowi problemu w moim życiu, kilku weteranów chciało mnie wyprosić z sali twierdząc, że Wspólnota AA jest właśnie dla tych i tylko dla tych, którzy z alkoholem problem mają i którzy trzeźwieją, ale nigdy nie wytrzeźwieją, nigdy nie będą trzeźwi. Ano, czasy się zmieniają… na szczęście. I chociaż Anonimowi Alkoholicy w Polsce są równie otwarci i gotowi na zmiany, jak Kościół katolicki, to jednak pewien postęp widać także i u nas – chodzi tylko o to, żeby patrzeć z wystarczająco odległej perspektywy.


Samozadowolenie. Jestem trzeźwy i co dalej?



Ale wracając do tematu – w pewnym momencie trzeźwy już byłem mniej czy bardziej, w każdym razie stwierdziłem, że mijają miesiące, a ja nie piję. Satysfakcji i samozadowolenia wynikającego z faktu, że ja, alkoholik, nie upijam się notorycznie do nieprzytomności, nie starczyło mi, jak pamiętam, na zbyt długo. Trochę to przypominało bolący ząb i wizytę u dentysty. Boli, boli, boli, boli, wreszcie przełamuję strach, idę do stomatologa, wyrywanie zęba boli jeszcze bardziej, ale już krótko i… ulga. A następnego dnia, wprawdzie gęba jeszcze opuchnięta, ale bolącego zęba już nie ma, więc nastrój świetny, wręcz euforyczny. Tylko ile dni, tygodni, czy miesięcy można się cieszyć o poranku z braku bolącego zęba?

Samozadowolenie wynikające z abstynencji trwało zdecydowanie dłużej, niż to zwykle bywa po wizycie u dentysty, ale też się niestety kiedyś skończyło. Do pewnego momentu udawało mi się, zresztą nawet dość skutecznie, przeciągać ten stan dzięki mityngom AA. W mityngowej salce przypominałem sobie, albo ktoś przypominał mi swoją wypowiedzią, jakiś wyjątkowo koszmarny kawałek mojego życiorysu, jakieś szczególnie paskudne wydarzenie z czasów picia i… ulga, samozadowolenie, spokój, pogoda ducha, dobry nastrój...


Ciąg dalszy i dużo więcej w... moich książkach.



(Maj 2010)

alkoholik