Menu Podstawowe

Menu Dodatkowe

Krok 2 Programu 12 Kroków Anonimowych Alkoholików

Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
(ang. Came to believe that a Power greater than ourselves could restore us to sanity.)


Jak rozumiem Krok 2 Programu 12 Kroków AA?

Moim zdaniem występuje tu poważny problem z tłumaczeniem. Angielskie sanity, owszem, oznacza zdrowie, ale nie jakiekolwiek zdrowie, ani nie zdrowie w ogóle, ale dokładnie, konkretnie i jednoznacznie – zdrowie psychiczne. Krok Drugi nie mówi o tym, że alkoholicy mają szansę na całkowite wyleczenie, a tym samym możliwość powrotu do bezproblemowego picia towarzyskiego. Jeśli alkoholizm jest chorobą ciała, duszy i umysłu, to dzięki Programowi AA uzdrowione mogą zostać dwa ostatnie elementy. W chwili obecnej o wyleczeniu ciała nie ma w ogóle mowy. Jeśli chodzi o ciało (organizm) alkoholizm jest chorobą trwałą.
Tak więc: uwierzyliśmy, że siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie psychiczne, zdrowy rozsądek. Nadal, i do końca życia, pozostaniemy alkoholikami, natomiast nie musimy być alkoholikami opanowanymi obsesją picia. Nasze życie nie musi być zależne od wynaturzonych instynktów oraz wad charakteru, nad którymi wyraźnie utraciliśmy kontrolę podobnie, jak nad alkoholem. Jeżeli gdziekolwiek piszę o wyzdrowieniu z alkoholizmu, to taki właśnie rodzaj zdrowia mam na myśli.
Mam też nadzieję, że tłumaczenie tekstu Drugiego Kroku wkrótce zostanie poprawione.

Kolejny problem. Istnieje duże prawdopodobieństwo i zagrożenie, że wielu alkoholików-nowicjuszy, którzy kilka, a choćby i kilkanaście razy wysłuchali tekstu Drugiego Kroku oraz paru przypadkowych wypowiedzi na ten temat podczas mityngów AA uzna, że Krok ten nakłania ich do uwierzenia w jakiegoś Boga, a także sugeruje udział w obrzędach religijnych – zwłaszcza, jeśli we Wspólnocie chcą pozostać i w pełni skorzystać z Programu Dwunastu Kroków. Sam miałem takie wątpliwości w pierwszych dniach i tygodniach w AA, a o podobnych rozterkach słyszałem wielokrotnie na mityngach, czy od znajomych. Tak, jest to zagrożenie jak najbardziej realne, a dla agnostyków, ateistów i wielu innych, wyjątkowo niebezpieczne. W naszej książce „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji” (strona 28) napisano: „Po pierwsze, Anonimowi Alkoholicy nie wymagają od ciebie, żebyś w cokolwiek wierzył”, a ja, od siebie, dodam jeszcze zdanie, które powtarzam do znudzenia przy każdej okazji, albo i bez okazji: Program Wspólnoty AA jest programem duchowym, a nie religijnym, czy – tym bardziej – magicznym.

W Kroku Drugim Programu Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików mowa jest o Sile Większej (w angielskim oryginale o Sile większej). Kim, czym, w takim razie jest ta Siła? Nieumiejętne próby wyjaśnienia, tej kwestii i odpowiedź, że Silą Większą może być dla alkoholika właściwie cokolwiek, spowodowały lawinę zupełnie bezsensownych sugestii dotyczących wiary w klamki, nogi od krzesła i inne podobne bzdury. Anonimowi Alkoholicy nie narzucają nikomu, ani nie definiują za nikogo jego Siły Większej (większej). Tym niemniej wydaje się, że powinna ona spełniać minimum dwa podstawowe i niezbędne warunki: ma być dla konkretnego alkoholika siłą przyjazną, a przynajmniej nie wrogą, ma także dysponować mocą, możliwością, zrobienia dla alkoholika tego, czego on sam dla siebie zrobić nie jest w stanie. Możliwości swojej Siły Większej żaden alkoholik nie musi tłumaczyć, wyjaśniać, czy udowadniać – wystarczy, że w nią wierzy, ufa jej, jest przekonany o jej realnym – choć niekoniecznie materialnym – istnieniu. Siłą Większą, w rozumieniu Kroku Drugiego, nie musi być taki czy inny Bóg. Może być, faktycznie, ale nie musi. Kiedy mowa jest o „Sile większej”, to w widoczny sposób nacisk kładzie się na „Siłę”, jakąś „Siłę”, która tylko będzie większa od mojej własnej, osobistej. Nie musi być ona… nadprzyrodzona.

Przykład uproszczony do granic możliwości: nie potrafię naprawić sobie telefonu. Albo komputera. Albo zegarka. Zwracam się w tej sytuacji do specjalisty, do którego mam zaufanie i powierzam mu swój sprzęt. W tym momencie, i w określonym zakresie, taki profesjonalista dysponuje siłą większą niż moja własna i może dla mnie zrobić to, czego ja sam nie potrafię. A jego chęć pomocy i starania zapewniam sobie za pieniądze. Tak samo przedstawia się sprawa z moim zdrowiem i lekarzami; w przypadku choroby alkoholowej i poradni odwykowej, ale też i innych chorób i dolegliwości.
Kiedy już dokładnie wszystkie moje własne sposoby, techniki i metody, jakie wymyślałem latami na picie bez tragicznych tego konsekwencji zawiodły, szukałem, znalazłem i zwróciłem się do kogoś, kto – jak wierzyłem – dysponował pomysłem na takie, albo inne rozwiązanie mojego problemu. Miałem także nadzieję, że zechce udzielić mi pomocy. I nie potrzeba było nic więcej. Gdybym kompletnie nie wierzył, gdybym był całkowicie pewien, że w AA, lub w poradni, nie mogą mi pomóc w żaden sposób, to przecież bym tam nie poszedł, bo i po co? Czasem takie właśnie minimum wiary, iskierka nadziei, decyduje o życiu.

Na pewno wielu z nas, alkoholików, szukało we Wspólnocie AA pomocy samodzielnie (choć przyznaję, że dosyć często obserwowałem, jak ocena tej samodzielności ulega z czasem znaczącym zmianom), bez jakichś bezpośrednich form nacisku, czy presji z zewnątrz. Motywem mógł być na przykład zwykły lęk o własne życie i zdrowie, a może po prostu brak wewnętrznej zgody na dalsze ponoszenie dotkliwych konsekwencji uzależnionego picia. Inni jednak przychodzili na swój pierwszy mityng AA albo do poradni odwykowej zupełnie bez...



Ciąg dalszy (i dużo, dużo więcej) w książkach, a zwłaszcza w „12 Kroków od dna. Sponsorowanie”.


alkoholik