Mikołaj przygotowywał się właśnie do swojej corocznej podroży po świecie.
Jednak od samego poranka wszędzie piętrzyły się same problemy…
Czworo elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko,
więc Mikołaj zaczął podejrzewać, ze może nie zdążyć…
Następnie żona Mikołaja oświadczyła mu, ze jej Mama ma zamiar wkrótce ich
odwiedzić, co bardzo zdenerwowało, a nawet wyprowadziło z równowagi
Świętego Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery,
okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne zwiały -
Bóg jeden wie dokąd.
Święty Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej…
Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na
ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony Mikołaj postanowił
wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek,
okazało się, że elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia…
Roztrzęsiony Święty Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się
na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł więc po szczotkę, ale okazało
się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona…
I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek u drzwi… Mikołaj poszedł otworzyć. Za
drzwiami stał mały biały aniołek z piękną, wielką choinką.
Aniołek
radośnie zawołał:
- Wesołych Świąt, Święty Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień?
Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, ze jest wspaniała? Gdzie
chciałbyś, żebym ją wsadził?…
…stąd właśnie, moi drodzy, wzięła się tradycja aniołka na czubku
choinki.
Pisze do Ciebie tych kilka linijek żebyś wiedział, że do ciebie piszę.
Wiec, jeżeli otrzymasz ten list to znaczy, że dobrze do Ciebie dotarł.
Jeśli go nie otrzymasz to poinformuj mnie o tym, wyśle go jeszcze raz.
Piszę do ciebie wolno, bo wiem ze nie potrafisz szybko czytać.
Ostatnio ojciec przeczytał w pewnej ankiecie ze najwięcej wypadków
zdarza się kilometr od domu, dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić
dalej. Dom jest wspaniały; jest tu pralka, chociaż nie jestem pewna
czy jest sprawna. Wczoraj, włożyłam do niej pranie, pociągnęłam za
sznurek i pranie gdzieś wsiąkło, no, ale cóż.
Pogoda nie jest tu najgorsza. W tamtym tygodniu padało tylko dwa razy.
Pierwszy raz padało 3 dni, drugim razem cztery.
Jeżeli chodzi o tą
kurtkę, która chciałeś, wujek Piotr powiedział, że jeśli ci ją wyślę z
guzikami, które są ciężkie, to będzie drogo kosztowało, więc
oderwałam guziki i włożyłam je do kieszeni.
Ojciec dostał pracę, jest bardzo dumny, ma pod sobą jakieś 500 osób.
Kosi trawę na cmentarzu.
Twoja siostra Julia, ta, która wyszła za
swojego męża, wreszcie urodziła, nie znamy jeszcze płci, dlatego ci
nie powiem jeszcze, czy jesteś wujkiem czy ciocią. Jeżeli to
dziewczynka, twoja siostra chce nazwać ją po mnie, ale to będzie dziwne
nazwać swoja córkę "mama".
Nie widzieliśmy za to wujka Izydora, tego,
który umarł w tamtym roku…
Gorzej jest z twoim bratem Jasiem.
Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki, musiał iść do domu po
drugi komplet żeby nas wyciągnąć z auta.
Jeżeli będziesz się widział z
Małgosią pozdrów ja ode mnie, jeżeli jej nie będziesz widział, to nic jej
nie mów.
Twoja mamusia - Krysia
P.S. Chciałam ci włożyć parę groszy do listu, ale zakleiłam już kopertę.