Czasem można spotkać ten piękny tekst z informacją, że jest on autorstwa Anonimowego Alkoholika z Brazylii lub Portugalii. No cóż… z tego, co wiem, chyba niezupełnie jest to prawdą. Podaję też wersję angielską.
We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mojego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady – mój i Pana.
Czasami jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych chwilach mojego życia.
I rzekłem: „Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą; przyrzekłeś być zawsze ze mną; czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy było mi tak ciężko?”
Odrzekł Pan: „Wiesz synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś tylko jeden ślad, ja niosłem ciebie na moich ramionach.
Footprints
One night I dreamed I was walking along the beach with the Lord.
Many scenes from my life flashed across the sky.
In each scene I noticed footprints in the sand.
Sometimes there were two sets of footprints,
other times there was one only.
This bothered me because I noticed that during the low periods of my life,
when I was suffering from anguish,
sorrow or defeat,
I could see only one set of footprints.
So I said to the Lord:
"You promised me Lord,
that if I followed you,
you would walk with me always.
But I have noticed that during the most trying periods of my life
there has only been one set of footprints in the sand.
Why, when I needed you most, have you not been there for me?"
The Lord replied:
"The years when you have seen only one set of footprints,
my child, is when I carried you.
Wiesz Mamo, to jest tak: czasem ma się długą ulicę przed
sobą. Myślisz wtedy, że jest ona straszliwie długa. Myślisz, że jej
nigdy nie pozamiatasz. I nagle zaczynasz się śpieszyć.
Spieszysz się
coraz bardziej. I za każdym razem, kiedy patrzysz - widzisz, że nic
nie ubyło z tego, co masz do zrobienia. Zaczynasz się bać i na koniec
nie jesteś w stanie nic zrobić. A przed tobą jest ciągle ulica.
Tak nie wolno robić. Nie myśl nigdy o całej ulicy. Należy myśleć
tylko o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym ruchu
miotły. I zawsze tylko o następnym. I wtedy robisz to z radością.
A jest to ważne, bo wówczas wykonujesz swą pracę z zadowoleniem.
I tak powinno być.
I nagle zauważasz, że krok po kroku - zamiotłeś całą ulicę. Nawet
tego nie zauważyłeś i nie byłeś zmęczony. To jest bardzo ważne!