Menu Podstawowe

Menu Dodatkowe

Co zrobić, żeby on nie pił?!

Jeśli w twoim otoczeniu, w Twoim domu, jest alkoholik - może to być mąż, ojciec, brat, syn, to przede wszystkim powinieneś/powinnaś zgłosić się do najbliższej Poradni Odwykowej. Tam wyjaśnią Ci, czym jest choroba alkoholowa i co możesz zrobić dla uzależnionej, bliskiej osoby oraz dla siebie. A poza tym, ewentualnie…


Konfrontacja według Vernona E. Johnsona

• System iluzji i zaprzeczeń (jeden z mechanizmów uzależnienia), w którym żyje alkoholik, uniemożliwia mu/jej realistyczne widzenie faktu swego uzależnienia. Dlatego by pomóc takiej osobie - konieczna jest interwencja, konfrontacja oraz działanie z zewnątrz, by skłonić go/ją do wyrażenia zgody na leczenie.

• Konfrontacja wg Johnsonna może przynieść spodziewane i oczekiwane rezultaty tylko wtedy, gdy jest odpowiednio przygotowana i przeprowadzona. Nie da się ukryć, że jest to bardzo trudne. Konfrontacja jest akcją przygotowaną przez osoby najbliższe uzależnionemu (członkowie rodziny, przyjaciele). Dobrze byłoby zapewnić sobie pomoc trzeźwiejącego alkoholika, jeśli taki wśród znajomych się znajduje, ewentualnie terapeuty czy księdza. Jej ukoronowaniem jest wspólna sesja z uzależnionym, na której są przedstawione fakty przemawiające za koniecznością poddania się terapii.

• Sesję tę lepiej jest przygotować w tajemnicy przed uzależnionym, tak by nie wystrzelać amunicji przed spotkaniem. Alkoholik powinien zostać zaskoczony tym zebraniem, ale i tak należy liczyć się z tym, że nawet nieprzygotowany będzie racjonalizował, nie zechce słuchać, będzie obracał wszystko w żart, będzie się irytował, obrażał, kontratakował i w końcu nawet pozornie obiecywał poprawę. W czasie interwencji staramy się nie pozwalać mu na to, a przynajmniej nie bierzemy pod uwagę wykrętów, tłumaczeń i argumentów będących ewidentnie przejawem chorego myślenia - nawet w przypadku zgody na leczenie (może być ona pozorna) realizujemy przygotowany scenariusz do końca.

• Konfrontacja wg Johnsonna jest interwencją, która ma charakter rzeczowy, konkretny i życzliwy wobec osoby uzależnionej - ma na celu jej dobro. Konkretność i rzeczowość przejawia się w tym, że przedstawiamy fakty bez uogólnień. Nie używamy określeń, bo ty zawsze…, nie mówimy: często urządzasz awantury, czy ty zazwyczaj…

• Właściwa informacja może wyglądać tak: „23.03. wieczorem wróciłeś do domu pijany. Krzyczałeś głośno, przeklinałeś, obudziłeś naszego synka, który wystraszony płakał i długo nie mógł zasnąć. Bełkotałeś, potłukłeś 4 talerze, wyrwałeś drzwi od szafki w kuchni”. Nie wolno dopuścić na przykład do dyskusji o tym, czym jest, a czym nie jest alkoholizm. Nie spekulujemy, co do domniemanych intencji alkoholika.

• Życzliwość oznacza, że wszystko to dzieje się w atmosferze troski i miłości do osoby uzależnionej - jest to bardzo trudne, lecz bez tego konstruktywna konfrontacja zmieni nam się w potok pretensji i żalów. Konieczne musimy panować nad emocjami. Niedopuszczalne są oceny: „jesteś złym człowiekiem, parszywy drań z ciebie”. itp.

• Konfrontacja wg Johnsonna:
- Nie jest awanturą rodzinną na temat nadużywania alkoholu.
- Nie jest sesją oskarżeń i pretensji wobec alkoholika.
- Nie jest okazją do użalania się na swój los.
- Nie jest dyskusją o tym, dlaczego uzależniony pije.
- Nie jest publicznym upokarzaniem uzależnionego.

• Konfrontacja wg Johnsonna jest i ma być:
- Działaniem z zewnątrz.
- Pomaganiem osobie, która nie chce pomocy i twierdzi, że jej nie potrzebuje.
- Działaniem wbrew temu, co alkoholik myśli i co mu się wydaje na temat jego picia.
- Atakiem na systemy obronne i mechanizmy uzależnienia, a nie na osobę chorą na alkoholizm.

• Wskazane jest, żeby w konfrontacji brało udział kilka osób - przynajmniej dwie lub trzy, gdyż jedna to na pewno za mało, by przebić się poprzez systemy obronne osoby uzależnionej. Mogą w spotkaniu brać również udział starsze dzieci. To, co wyrażają dzieci jest z reguły bardzo skuteczne w obalaniu iluzji uzależnionego. Nie można ich jednak zmuszać do wzięcia udziału w takiej sesji.

• Podczas konfrontacji mówimy:
- O tym, że zależy nam na osobie uzależnionej i że jest ona kochana.
- O tym, że nie zgadzamy się na dalsze ekscesy i incydenty z powodu picia.
- O tym, gdzie i kiedy alkoholik ma się on zgłosić na leczenie.
- O tym, jakie kroki podejmiemy w przypadku odmowy poddania się leczeniu.

• W tym ostatnim przypadku bardzo istotna jest zasada: Nie groź, jeśli nie potrafisz spełnić groźby. Brak przekonania czy determinacji osoby grożącej, na przykład rozwodem, na pewno zostanie przez alkoholika wykorzystany - prędzej czy później.

• Konfrontacja może być przeprowadzona pod warunkiem, że uzależniony/a nie jest w tym momencie pod wpływem alkoholu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przeprowadzać ją, gdy alkoholik ma zespół abstynencyjny, jest na kacu. Miejsce konfrontacji powinno być bezpieczne i spokojne - nie ma sensu robić jej w pokoju, z którego stale ktoś wychodzi lub wchodzi. Może to być własne mieszkanie, mieszkanie kogoś z rodzeństwa, rodziców. Może to też być szpital, po detoksie.

• Przygotowanie się do konfrontacji polega na sporządzeniu listy incydentów i faktów związanych z nadużywaniem alkoholu. Wskazane jest kilkakrotne przećwiczenie przebiegu całej sesji z osobami przewidzianymi do pomocy. Z osób przeprowadzających konfrontację ktoś powinien przyjąć funkcję prowadzącego spotkanie i należy to z góry uzgodnić. Powinien być to ktoś najbardziej opanowany, stanowczy i odporny psychicznie. W przygotowaniach mogą pomóc osoby mające już takie doświadczenie: terapeuci, psychologowie lub te osoby, które już takie konfrontacje przeprowadzały.

(Warto wcześniej zapoznać się z literaturą na temat uzależnienia od alkoholu i skonsultować planowaną operację w Poradni Odwykowej)



Profesor Wiktor Osiatyński w swojej książce „Alkoholizm. Grzech czy choroba?” napisał: Jedyny sposób, w jaki rodzina może alkoholikowi pomóc, to zostawić go w spokoju. Nie nalegać, nie nakłaniać, nie krzyczeć, nie błagać. Ale też nic za alkoholika nie załatwiać: zaświadczeń lekarskich, pożyczek ani zwolnień z pracy; nie tłumaczyć go chorobą. Nie sprzątać po nim pijackich brudów. Niech pije na własną odpowiedzialność. Każdy alkoholik na własną odpowiedzialność, bez nieumiejętnie kochających go bliskich i przyjaciół, piłby o połowę krócej; dużo wcześniej osiągnąłby swoje dno.